10.000 B.C. – fikcja ładnie opakowana
Pewnie mało kto pamięta demówkę, zamieszczoną tutaj dawno temu. Nie powiem, pobudziła ona moją wyobraźnie dość mocno.
Wszystko do dnia premiery.
Film, którego fabuła przypomina raczej bajkę. Narratorem jest niejaki Omar Sharif. Czas akcji? Patrz tytuł filmu. Gdzie konkretnie? Tutaj zaczynają się schody. Film skacze z miejsca na miejsce. W jednym momencie mamy do czynienia ze śnieżnymi górami, w następnym zaś z piaszczystą pustynią, aby powrócić do dżungli. Teraz najlepsze. Czy ktoś wie kiedy żyły, bądź żyją: mamuty, tygrysy szablozębne, konie (Dziwnie posłuszne, oswojone? Tak) ?
Nie, to mała lekcja historii.
Mamut – 10 – 8 tys. lat p.n.e – Zgadza się nawet z tytułem filmu.
Tygrys szablozębny – ostanie gatunki wyginęły 500.000 tys. lat temu – Troszkę nie na topie. Na upartego można powiedzieć, że Smilodon populator jeszcze wtedy istniał. Ja jednak nie znający miejsca akcji nie przychylam się do tego stwierdzenia.
Koń (oswojony) – Proces udomowienia konia miał miejsce ok. 2 tys. lat temu – Ja rozumiem oni byli pierwsi.
Dobra wystarczy czepiania się.
Bohaterem filmu jest młody myśliwy o dość ciekawym imieniu D’Leh, który pragnie upolować mamuta. Dzięki temu będzie miał prawo do “białej włóczni” – broń należąca do głównego plemiennego łowcy. Jak to jednak w tego typu filmach bywa prócz włóczni dostanie również Evolet, w której kocha się od lat. Podobno z wzajemnością. Jednak walka o tytuł “myśliwego roku” spadnie na dalszy plan, gdyż Evolvet i część plemienia porwą tajemniczy wojownicy na koniach (oswojonych). Pominę fakt, że główne plemię posługuje się językiem angielskim, a reszta jakimś bełkotem. Bądź co bądź brawa należą się za efekty. Filmy wykonany przepięknie jeżeli chodzi o wizualizację.
Mimo wszystko, nie trać kasy.
Jeżeli Kapeć będzie zainteresowany, to jeżeli w środę przyjedzie na Nowy Bytom do Patrii z piątkowym Dziennikiem Zachodnim, to dostanie dwa bilety na “Persepolis”. Jak by co, to mam dwa egzemplarze
Film ma być zwykłą opowiastką, która mądra być nie ma. Ba. Prawdziwa też nie
Misha
marzec 17, 2008 at 1:27 pm
Jeżeli Kapeć będzie zainteresowany, to jeżeli w środę przyjedzie na Nowy Bytom do Patrii z piątkowym Dziennikiem Zachodnim, to dostanie dwa bilety na “Persepolis”
Ijacie!
Mrówka
marzec 17, 2008 at 3:01 pm
Misha, kusząca propozycja. Jednak nic z tego nie będzie
. Obowiązki starszego brata…
Co do filmu masz rację, teatr to teatr. Choć film można również wynieść na wyższy poziom…wystarczy chcieć i trafić na odpowiednich odbiorców.
Gloomy Slipper
marzec 17, 2008 at 6:34 pm
I być odpowiednim nadawcą.
Bożesiedzęnaviścieijestmiźle.
Mrówka
marzec 17, 2008 at 9:53 pm
Na rekolekcjach pani od sekt też miała Vistę ;]
Gloomy Slipper
marzec 18, 2008 at 3:40 pm
A o co chodzi z nią? Bo nie jestem w temacie.
Mrówka
marzec 18, 2008 at 5:50 pm
Boś bezbożnico do Zasiedmiogórogrodu pojechała.
No nic specjalnego. Pani się ekscytowała tym co można wyczytać z paru nieciekawych książek. Na dodatek myślała, że bossem gdyż ukazała fakt istnienia innych sekt niż religijne. Nic nowego czego ciekawy człowiek nie jest sam w stanie odkryć.
Gloomy Slipper
marzec 18, 2008 at 6:03 pm
Nie jestem bezbożnicą!
Ja po prostu chronię swoją niepełnosprawność.
Mrówka
marzec 18, 2008 at 6:06 pm
Umysłową ;]
Gloomy Slipper
marzec 18, 2008 at 6:24 pm
To też, no.
Ale łopatki dostajesię tylko raz, lol ;p.
Mrówka
marzec 18, 2008 at 6:37 pm
Wiesz moze i ten film nie jest filmowym arcydzielem ale przyczepic sie mozna prawie do kazdego filmu o brak zgodnosci z faktami. W kazdym razie nie sadze ze 10.000 BC lapie sie pod kategorie dokument. Argumentami ze dane krity nie zyly w tej samej epoce itp moga obalic kazdy artystyczny pomysl. Oczywiscie mozna sie martwic o biednych amerykanow ktorych dzieci beda teraz chcialy tresowanego mamuta albo tygrysa szablozebnego , ale ich dzieci mysla tez ze Spiderman i Batman sa prawdziwi i nikt nie widzi w tym problemu wiec ja sie napewno nie bede przejmowal.
). Dlatego tez nie zgodze sie z tym ze 10.000 BC jest zlym filmem.
Jednakze co najwazniejsze to ogladanie filmow moim zdaniem ma sprawiac frajde i w pewien sposob pobudzac wyobraznie (chyba ze sa to filmy szkoleniowe bhp
Pozdrawiam
Snusmumriken
marzec 18, 2008 at 9:47 pm
Kapeć czego się spodziewałeś po tym filmie ? Przecież to Holywood .A wracając do niezgodności , to na trailerze spostrzegłem bitwę ,która swoim rozmachem przypomina Grunwald …
Millson
marzec 18, 2008 at 11:43 pm
“Kapeć czego się spodziewałeś po tym filmie ? Przecież to Holywood”
VETO! I to srogie Veto.
Najlepsze kinowe produkcje powstają właśnie w wytwórniach hollywoodzkich, o których w Europie marzyć możemy (Pathe). Szczerze mówiąc nasze filmy “dla ludzi” nie reprezentują wyższego poziomu niż szmiry hollywood. Patrz “Lejdis”.
Hollywood, to “Fabryka Snów”. Ma produkować monumentalne i fascynujące historie niekoniecznie merytoryczne. Głębia też tam często jest przekaz również. Praktycznie zawsze. Nawet nędzny jak 150 “Beowulf” pokazał coś istotnego, co się zamknęło w jednej małej kwestii.
Oczywiście genialne kino powstaje wszędzie (I to coraz częściej w Europie), ale jak ktoś mówi, że nie idzie na film, bo to zaś jakieś “amerykańskie gówno”, to należy się mu bliżej przypatrzyć, czy to nie “Koneser na niedzielny obiadek u znajomych”
Poza tym. Kto z nas idzie do kina na egzystencjonalne refleksje nad pustą szklanką mleka zawieszoną w czerni sceny…
Misha
marzec 19, 2008 at 2:17 pm
Snusmumriken miło, że zajrzałeś
Racja 10.000 B.C nie łapie się pod dokument. Jakie dzieci w Ameryce są każdy wie, tylko po co nam takie zoo w Europie? Nie uważam, że filmy mają jedynie dostarczać frajdę, to zależy od gatunku. Czy pobudzają wyobraźnie, każdy film ją pobudza na swój sposób. Cyba, że odbiorca jej nie posiada, w co na marginesie nie wierzę. Teatr zawsze będzie “bił na głowę” kino. Nie oznacza to jednak, że kino musi iść na łatwiznę. I to dlatego, że tam nie trzeba wkładać “niedzielnej marynarki”. Jestem czepialski – moja wada i zaleta jednocześnie.
Millson
Kapeć czego się spodziewałeś po tym filmie ?
Czegoś innego niż to co ujrzałem.
Misha
Poza tym. Kto z nas idzie do kina na egzystencjonalne refleksje nad pustą szklanką mleka zawieszoną w czerni sceny…
Ja, ale spokojnie. Podobno jestem dziwny…
Gloomy Slipper
marzec 19, 2008 at 3:52 pm
Na razie czytam, Racjonalisto
To, co czytam – podoba mi się. Jeśli mogę wyrazić swoją opinię(dość nieśmiało).
Pozwolę sobie skasować jeden z Twoich komentarzy – bo jakoś podwójnie Cię widzę – i to trzeźwa jak prosię. Dziękuję za nie – lubię, kiedy wpis jest p r e-tekstem do rozmowy
(p r o-logiem, protosłowami)
defendo
marzec 19, 2008 at 9:16 pm
Kocham filmy, których nie można opowiedzieć, które właściwie pozbawione są akcji – też jestem dziwna?
Jest taka scena w Amarcordzie Felliniego, kwintesencja marzeń. Z wariatem na drzewie. Moja ulubiona.
defendo
marzec 19, 2008 at 9:18 pm
Racjonalisto?
Nie, to do mnie nie pasuje. Pesymisto i mruku (z łuncją racjonalizmu) owszem.
Podwójnie mnie widzisz? Racja, w momencie komentowania Twojego wpisu WordPress odmówił posłuszeństwa i wyskoczyło słynne “Whoops”, po odświeżeniu strony ujrzałem dwa identyczne komentarze.
Kocham filmy, których nie można opowiedzieć, które właściwie pozbawione są akcji – też jestem dziwna?
Nie ma osób dziwnych. Masy narzucają takie oceny osobom, które niekoniecznie są ich odzwierciedleniem. Też lubię filmy bez akcji i nie ma w tym nic odmiennego.
Gloomy Slipper
marzec 20, 2008 at 12:54 pm
A Ja lubię filmy z ciekawą akcją, która jest opisywana przez wspaniałą historię. Ot co!
Kapeć. Musisz iść na oskarowy “To nie jest kraj dla starych ludzi”. Spodoba Ci się przesłanie. Zresztą w filmie jest bardzo dużo “mruków”.
Misha
marzec 30, 2008 at 1:24 pm
Chyba już widział : P Chyba xD
Mrówka
marzec 30, 2008 at 1:55 pm
Nie widział.
Gloomy Slipper
kwiecień 1, 2008 at 6:44 pm