“Strach” nie znieważa
Prokuratura odmówiła wczoraj ścigania Jana Tomasza Grossa za książkę “Strach”. Ściganie za wyrażanie opinii naruszałoby wolność słowa – uznała.
- Cieszę się, że prokuratura rzetelnie przeczytała i oceniła moją książkę i że postępowanie prowadzone na podstawie tego niedobrego przepisu, którego nie powinno być w polskim prawie, nie będzie kontynuowane. A uzasadnienie umorzenia jest dla mnie naprawdę satysfakcjonujące – powiedział nam Jan Tomasz Gross.
- Nie wyobrażałem sobie innej decyzji. Dobrze jednak, że ta sprawa została zamknięta, bo nie przyniosłaby naszemu krajowi dobrej opinii – skomentował Henryk Woźniakowski, prezes wydawnictwa Znak, które wydało “Strach”.
W uzasadnieniu prokuratury czytamy: “Ocena zachowań Polaków względem obywateli polskich narodowości żydowskiej (…), jaką prezentuje autor, nie może być przedmiotem postępowania karnego, a co za tym idzie postępowania dowodowego zmierzającego do wykazania niesłuszności czy słuszności Jego osądu, który ma charakter ocenny. Poddanie poglądu czy ocen kryteriom prawno-karnym mogłoby prowadzić do naruszenia wolności wyrażania opinii”.
I dalej: “Nie można czynić zarzutu za to, czego autor nie napisał [chodzi o pominięcie informacji o pomocy udzielanej Żydom przez Polaków], bowiem ten brak nie przesądza o nieprawdziwości tego, co zostało napisane czy wypowiedziane. Historia relacji polsko-żydowskich w omawianym okresie nie została jednoznacznie ustalona i zbadana. Na tym tle istnieją spory nie tylko w społeczeństwie polskim, ale też wśród historyków. W tej sytuacji organy ścigania nie są uprawnione do rozstrzygania tego sporu”.
Prokuratura podkreśla też, że nie można zarzucić Grossowi pomówienia “narodu polskiego” jako całości, bo nigdzie nie twierdzi on, że wszyscy Polacy prześladowali Żydów.
Przepis o pomawianiu narodu o zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie uchwalono półtora roku temu z inicjatywy LPR, poparły go Samoobrona i PiS. Miał służyć ściganiu za padające w zagranicznych mediach sformułowania “polskie obozy koncentracyjne”.
A także – za “Strach”. O “rewizjoniście” Grossie mówił wtedy z trybuny sejmowej Mateusz Piskorski, poseł Samoobrony.
Teraz art. 132a czeka w Trybunale Konstytucyjnym na ocenę, czy narusza wolność słowa i badań naukowych.
Prokuratura Rejonowa w Krakowie-Krowodrzy wszczęła postępowanie sprawdzające w sprawie “Strachu” w styczniu, natychmiast po pojawieniu się książki w księgarniach. Decyzję podjął mianowany jeszcze przez Zbigniewa Ziobrę prokurator okręgowy Bogdan Karp. Postępowanie podjęto z urzędu, na podstawie publikacji prasowych na temat “Strachu”. Prokuratura dostała też 12 zawiadomień od osób prywatnych.
Po lekturze książki prokuratorzy uznali jednak, że brak w niej dowodów na przestępstwo pomówienia narodu o zbrodnie. Uznali też, że nie można Grossowi przypisać “znieważenia narodu polskiego” (art. 133 kk), bo znieważenie musi polegać na obelgach czy wyszydzaniu. Ani – “nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych” (art. 256 kk).
“Przytaczanie przez autora określonych negatywnych faktów i ich interpretacje oraz oceny zachowań same w sobie nie mogą stanowić nawoływania do nienawiści”.
Od decyzji prokuratury mogą odwołać się osoby, które złożyły doniesienie. Wśród nich jest Leszek Bubel, wydawca antysemickich książek i broszur, który wielokrotnie stawał przed sądami pod zarzutem nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych i publicznego znieważania Żydów.
Żródło Gazeta Wyborcza
Książka przeczytana za sprawą jednego z nauczycieli naszej szkoły. Trudna, ale czy wszystko co dobre musi być łatwe? Raczej na odwrót. Polecam.
Co się tyczy postępowania prokuratury. Dobrze, że podjęli taką decyzję. W innym przypadku dokonalibyśmy ośmieszenia się na własne życzenie.
Oczywiście, że nie powinno się go ścigać. Jest wolność słowa. To, że kłamie, a jego argumenty są wyssane z palca to jego sprawa i czytelników którzy w to wierzą.
Ale dlaczego np nie można mówić, że w Auschwitz zginęło 4 razy mniej żydów niż się podaje? Niemiecki pastor odsiaduje za to już 3 razy w więzieniu. Czemu jak Mel Gibson pijany wygadał, że żydzi rządzą hollywoodem, to prezes jakiegoś żydowskiego ugrupowania powiedział: “Gibson ma to odwołać, albo już nigdy nie znajdzie pracy w Hollywood”. Czemu “wolność słowa” działa tylko wtedy jeśli mówi się o tym że jakaś grupa społeczna (Polska, Kościół itd.) jest antysemicka rasistowska, homofobiczna i jak prześladują swoje cele?
Giaur
luty 16, 2008 at 6:56 pm
Prawda zawsze leży pośrodku. My znamy kilka wersji: “naszą” i “waszą”. Tej prawdziwej nigdy do końca nie będziemy w stanie zgłębić. Co nie zmienia faktu iż książkę warto przeczytać dla samego kontrastu poznawczego. Książka jest stronnicza i nie odczuwa się przyjemności podczas czytania. (Warto ją jednak przeczytać, aby nikt nam nie zarzucił stronniczości.) Wracając do wolności słowa. Aby odpowiedzieć sobie na to czy działa tylko wtedy gdy jakaś grupa społeczna (Polska, Kościół itd.) jest antysemicka rasistowska, homofobiczna(…) musimy zastanowić się czy powinna być oparta na słynnej prawdzie. Według mnie tak. Pytanie tylko czymże jest prawda?
Rozumiem Twoje rozgoryczenie, również nie do końca pochwalam tę książki, ale nie żałuję, że “wpadła w moje ręce”.
Gloomy Slipper
luty 16, 2008 at 7:32 pm
przeczytana. czyli masz?
klmk
luty 16, 2008 at 11:46 pm
Jak odzyskam swoje książki to zacznę rozdawać kolejne. Póki co, trzeba Yrrel’a zmobilizować.
Gloomy Slipper
luty 17, 2008 at 10:04 am
mhm. to ja proszę o miejsce w kolejce.
klmk
luty 17, 2008 at 10:47 pm
Załatwione.
Gloomy Slipper
luty 18, 2008 at 5:09 pm